AnimeCommunity

Manga i anime w Polsce – skąd się to wzięło? Felieton jednak cykliczny.

Epizod II

Witajcie w moim drugim tekście o czasach prehistorii mangi i anime w naszym pięknym kraju. Nadal będę kontynuować sążniste wprowadzenie o obecności i dostępie do anime w przestrzeni publicznej, co niestety nie do końca było takie proste, jakby się wydawało. Pojawiły się głosy, że nie wymieniłem wszystkich anime, które były puszczane na Polonii 1. Zgadza się. Tego typu tekstów było co najmniej kilka i wydaje mi się, że ktoś pisał z tego magisterkę, więc zwyczajnie nie chcę powielać. Plus zdecydowanie tamte publikacje bardziej skupiły się na zawartości ramówki tego kanału. My pójdziemy nieco dalej.

Polonia 1 nie dla każdego

No właśnie. Tutaj był przysłowiowy pies pogrzebany. Polonia 1 na samym początku swojego istnienia była telewizją możliwą do odbierania jedynie przez anteny satelitarne, a te nie były łatwo dostępnymi zestawami jak np. obecna telewizja kablowa. Był to naprawdę srogi wydatek, na który mogli sobie pozwolić ci bardziej majętni, przez co niestety nie wszyscy mieli możliwość śledzenia sporej ilości dubbingowanych po włosku animców. Zostawała jedynie telewizja publiczna, która, jak już wspominałem, miała kilka tytułów, jednak w stosunku do Polonii niewiele mogła zaoferować.

Tu warto znów dodać kontekst historyczny. Młoda III Rzeczypospolita na starcie mogła zaoferować jedynie trzy programy, gdzie ten trzeci był opcjonalny. Blokowiska z wielkiej płyty często miały sieć AZART – Abonencki Zestaw Anten Radiowo-Telewizyjnych lub Abonencka Zbiorcza Antena Radiowo-Telewizyjna. Czyli teoretycznie po podpięciu do telewizora kabla, który był na wyposażeniu mieszkania, miało się obraz i fonię podstawowych kanałów: 1 i 2. Trójka była regionalna i ciężko było ją wyłapać. Do tematu można było podejść również przy pomocy własnego zestawu antenowego. Osobiście pamiętam, że na swoim balkonie miałem niezłą instalację pokaźnie wyglądających anten, które ledwo co dawały radę.

Era prywatnych mediów

W 1992 roku nastąpiło przełamanie krajowego monopolu telewizyjnego – na scenę wkroczył raczkujący Polsat. Ta stacja będzie szczególnie ważna nieco później.
Tu chciałem wrzucić bardziej szczegółowe kalendarium innych tytułów anime na tym kanale, tylko niestety napotkałem mur. Są to czasy przed Internetem, więc archiwizacja tych informacji była dość wybiórcza. Znalazłem wszakże ramówki tej stacji, niestety był tam blok o nazwie „Filmy dla dzieci”, gdzie niestety nie wyszczególniono jakie. Wiemy natomiast, że było ich kilka. Zacznijmy od „Candy, Candy”. Był to romans historyczny z 1976 roku. Dość pokaźna seria licząca 115 odcinków, z polską lektorką. Którą była Danuta Stachyra – znana później z tej samej roli, w dużo ważniejszej serii (Edit dzięki czujności koleżanki Dagmary – dziękuję) Polsat lubował się w shoujo anime i tych tytułów było nieco więcej, ale już później, kiedy wystartował Polsat 2.

Ukażę cię w imieniu Księżyca !

Mały przeskok do Wielkiej Eksplozji. Mamy 6 września 1995 roku, godzina 15:00, a na kanale Polsat zbierają się charakterystyczne czarne chmury i bicie dzwonu. Oto zaczyna się coś, co można uznać za najbardziej przełomowy moment w historii mangi i anime w Polsce – premiera pierwszego odcinka „Sailor Moon” – „Czarodziejki z Księżyca”. Dziewczęta, i o dziwo chłopcy, oszaleli na punkcie ciamajdowatej Bunny Tsukino (taa, też mnie bolą oczy, ale niestety tak przetłumaczono imię protagonistki – normalnie była to Usagi i tego się trzymajmy. Na szczęście oszczędzili resztę bohaterów i utrzymali oryginalne imiona), która spotyka dziwną czarną kotkę.

Sailor Moon już wtedy była światowym fenomenem, który rozlał się po całym zachodnim świecie. Było to też stosunkowo świeże anime, bo premiera w TV Asahi była raptem dwa lata wcześniej. I jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Sam pamiętam, z jaką niecierpliwością czekałem na kolejną środę, a muszę się przyznać, że przeoczyłem kilka pierwszych epizodów. Sama nazwa nie zachęcała, jednak zawartość wynagradzała.

Dostaliśmy nieco komedyjkowego tasiemca w ramach gatunku shoujo i magical girls. Ekipa szybko się rozrosła, najpierw do trzech, a później pięciu bohaterek. Konstrukcja odcinka była prosta i przyjemna, czyli mamy potwora dnia, trochę gagów i nieoczywistą ingerencję głównego tajemniczego złola. Wchodziło to, jak w masełko i trafiło na wyjątkowo podatny grunt. Tak podatny, że w konsekwencji zapoczątkował fandom, prasę i wydawnictwa mangowe w Polsce.

A jak to było? O tym w następnym odcinku.


BalooCTW

Jestem fanem mangi i anime od około 1993 roku, kiedy nawet nie wiedziałem, że nim byłem. Niegdyś aktywnie uczestniczyłem w organizacji bardzo wielu konwentów, oglądając przy tym stworzenie rynku wydawniczego i samej społeczności fanowskiej. Teraz nostalgicznie chciałbym, pokazać młodszemu pokoleniu jak to onegdaj wyglądało.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jonasz (Fallen Andromeda)
Jonasz (Fallen Andromeda)
2 miesięcy temu

Oj tak 1995 rok i Secret Service to było coś. Pamiętam Manga Room gdzie na tych trzech- pięciu ostatnich stronach mieliśmy zalążek magazynu anime w magazynie komputerowym. No i pierwszy kontakt z Sailor Moon i Polsatem (też nie cierpię Czarodziejka z Księżyca *meh* wolę nazwę *sailorki*) spowodował że jest to (mogę śmiało powiedzieć) moje ulubione anime ever (zresztą cała Polonia 1 ze swoimi animcami jest głęboko w moim serduchu)

🙂 Czekam na dalsze artykuły