Vivy: Fluorite Eye’s Song – piękny Terminator

Vivy – Fluorite Eye’s Song – jest tytułem bardzo specyficznym. Nie bazuje na grze lub mandze, lecz jest oryginalnym tworem Studia WIT. Z tego powodu nikt nie wiedział, czego oczekiwać po tym tytule. Osobiście byłem nastawiony do tego anime dość pozytywnie, lecz nic nie przygotowało mnie na to, co dostałem.

Fabuła

Vivy zaczyna się nam od ukazania świata przyszłości odległej o ponad sto lat od dnia dzisiejszego. Ludzkość rozwinęła swoją technologię do poziomu, gdzie większość rzeczy jest zmechanizowana, a dużą część zawodów okupują roboty mające za cel służyć ludziom. Już na samym początku widzimy, jak rozpoczyna się wielka masakra, a roboty mordują ludzi podobnie, jak to ma miejsce w rozlicznych tytułach powstałych na przestrzeni ostatnich dekad, na czele z Terminatorem. Vivy nie jest jednak kolejną podróbką Terminatora, a czymś trochę innym, mimo że podobieństwa są zauważalne i twórcy prawdopodobnie wzorowali się trochę na tej franczyzie (podobnie jak zapewne na Ghost in the Shell).

Tytuł nie skupia się na walce z morderczym robotem przysłanym z przyszłości, by zabić główną bohaterkę, lecz śledzimy tu losy protagonistki będącej robotem. Występuje oczywiście motyw podróży w czasie i do bohaterki żyjącej w teraźniejszości przybywa robot z przyszłości, lecz w celu przekonania jej do pomocy w zmianie przyszłości w taki sposób, by nie doszło do buntu maszyn.

O ile motyw podróży w czasie i przybywania postaci z przyszłości nie jest niczym nowym w anime, to Vivy bardziej przypomina wspomnianego Terminatora, niż jakikolwiek inny tytuł anime. Protagonistka nie podróżuje tu w czasie, lecz towarzyszący jej robot informuje ją o kilku ważnych wydarzeniach, które musi zażegnać w celu uratowania ludzkości. Zamiast przemieszczania się w czasie mamy więc podróż protagonistki przez stulecie w oczekiwaniu na zdarzenia, które musi zażegnać. Jest to motyw, który zarówno może być bardzo dobrze zrobiony, jak i zepsuty. W przypadku Vivy raczej można mówić, że jest to bardzo dobrze zrobione, chociaż występują pewne braki i minusy.

Dla mnie największym minusem było to, że w anime występuje pewien powtarzający się schemat: protagonistka żyje swoim życiem, pojawia się znajomy, informuje ją o wydarzeniu, trwa misja, misja zakończona, mija kilka lub kilkadziesiąt lat, powtórka. Jest to trochę smutne, bo wolałbym zobaczyć, co działo się z bohaterką przez te wszystkie dekady, lecz części widzów zapewne taki motyw się spodoba, a plusem z pewnością jest spójność historii oraz jej zakończenie (Vivy to zamknięta historia).

Vivy

Postacie

Główną bohaterką Vivy jest … Vivy, co zapewne każdy już się domyślił. Bohaterka jest robotem stworzonym przez korporację, mającej w przyszłości stworzyć roboty, które wymordowały większość ludzkości. Z powodu unikalności Vivy i bycia jedną z pierwszych prawdziwych AI, a także innych niewyjaśnionych nam powodów, zostaje ona wybrana jako istota, która ma uratować przyszłość.

Drugim bohaterem anime jest przybywający z przyszłości robot Matsumoto, który początkowo istnieje tylko w formie cyfrowej. Matsumoto zmusza wręcz Vivy do tego, by mu pomagała, informując o rzezi, jaką zrobią w przyszłości roboty. Vivy nie jest zbyt chętna do pomocy, gdyż jest AI, która ma nieść ludziom szczęście za pomocą śpiewu (jest idolką), a do tego ma własny cel, którym jest odkrycie, co oznacza śpiewanie prosto z serca.

W wyniku różnych wydarzeń oraz natręctwa Matsumoto dwójka ta zaczyna ze sobą współpracować w celu uratowania ludzkości. Prócz głównych bohaterów spotykamy w anime rozliczne postacie, które mają unikalny charakter i w mniejszym lub większym stopniu są istotne dla fabuły. Pod względem wykonania postaci anime jest bardzo dobre, szczególnie gdy przychodzi do relacji głównych bohaterów oraz sfery psychiczno-uczuciowej. 

Vivy, mimo że jest robotem, to rozwija się na przestrzeni serii. Z pomocą własnych uczuć zmienia swoje poglądy i się uczy, stając się zaskakująco podobna do człowieka. Powiedziałbym nawet, że anime traktuje uratowanie ludzkości i fabułę jako rzecz drugoplanową, a najważniejszy jest tu rozwój głównej bohaterki, która przechodzi drastyczną metamorfozę na przestrzeni obserwowanego stulecia.

Vivy

Oprawa audiowizualna

Aspekt audiowizualny jest bez wątpienia największym plusem Vivy. Anime jest zwyczajnie piękne i stawia w dużej części na prezentację. Tła i postacie wyglądają wspaniale, a detale zostały wykonane wyjątkowo pieczołowicie. Efekty wizualne, w tym eksplozje, zostały ukazane lepiej niż w dużej części tytułów stawiających na akcję. Podobnie wygląda sytuacja ze scenami walki, które są po prostu przepiękne. Największe wrażenie robią jednak oczy postaci, przez które widzimy nie tylko emocje, ale dosłownie ich dusze. Dotyczy to szczególnie Vivy, zwłaszcza gdy porównamy ją do znajdującego się w pobliżu Matsumoto.

Muzyce nie można nic zarzucić, jak przystało na tytuł, gdzie protagonistka jest idolką. Vivy ma bardzo ładny śpiew, lecz znacząco przebija ją muzyka bez podkładu głosowego, która często występuje w anime. Szczególnie duże wrażenie robią niektóre ważne dla fabuły sceny, w tym pewna długa scena akcji, gdzie bohaterka leci w pewne miejsce na dość unikalnym ścigaczu. Często poszczególne utwory wspaniale wkomponowują się w całą scenę i jeszcze lepiej oddają uczucia, jakie przepływają przez Vivy oraz inne znajdujące się na ekranie postaci.

Vivy

Podsumowanie

Vivy jest bez wątpienia bardzo dobrym tytułem, lecz nie powinno się przy nim zbyt mocno zagłębiać w tematykę podróży w czasie. O ile anime nie ma dziur fabularnych i wydaje się być bardzo realistyczne, to niektóre elementy w ostatnich odcinkach wydawały się być lekko naciągane. Może być to jednak wybaczone z powodu przepięknej oprawy audiowizualnej oraz wspaniałego przedstawienia postaci. Wymienione elementy bez problemu nadrabiają fabułę, która może być najsłabszym elementem anime. Ponadto istnieje wspomniany minus w postaci pomijania wszystkiego, co dzieje się pomiędzy poszczególnymi misjami.

Anime oceniłem jako tytuł 9/10, chociaż wahałem się nad niższą oceną. Wydaje mi się nadal, że tytuł powinien być dłuższy i mieć przynajmniej 26 odcinków, gdyż wiele jeszcze mogło być opowiedziane. Pomimo tego bardzo się cieszę, że obejrzałem ten tytuł, a także polecam go każdemu, kto chciałby obejrzeć anime nie tylko piękne i widowiskowe, ale i z głębszym przesłaniem.

Polecam moje inne recenzje, przykładowo Mushoku Tensei oraz Heike Monogatari.

TheMrEmperror

Naczelny recenzent Strefy mający na koncie tysiące tytułów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.