Kobayashi-san Chi no Maidragon: Samishigariya no Ryuu – ciepło gorętsze niż smoczy ogień

Zapewne część z was zna serię Miss Kobayashi’s Dragon Maid – czy to z recenzji na naszej stronie czy może sami kiedyś ją obejrzeliście. Ogólnie przyjemne, urocze anime o pracownicy biurowej, która przygarnęła pod swój skromny dach dwie smocze dziewczyny i sobie wspólnie żyją. Dziś będzie o trochę innej przygodzie. Trochę mroczniejszej, poważniejszej, ale za to jakiej ciekawej. Zapraszam na recenzję filmu z uniwersum Miss Kobayashi’s Dragon Maid.
Fabuła
Rozpoczyna się kolejny dzień: Kobayashi budzi Kannę i razem z Tohru i Ilulu jedzą śniadanie. Po posileniu się, Tohru oraz Ilulu idą do pracy, a Kanna umówiła się z przyjaciółmi na poszukiwanie ducha. Kobayashi za to dostała wolne w pracy z okazji zakończonego crunch’u i chce je spożytkować w jedyny słuszny sposób, czyli opierdzielać się przez cały dzień. Normalnie pełna sielanka. Tak więc pora wprowadzić trochę CHAOSU.
Piwo się skończyło. TRAGEDIA, KOSZMAR, NIE DO POMYŚLENIA!!! Trzęsienie ziemi, które się przed chwilą wydarzyło, nie może się z tym równać. Oczywiście nie było to zwykłe trzęsienie ziemi – smoki wyczuły, co się święci. A może KTO się święci. W każdym razie, Kobayashi, po zażegnaniu kryzysu chmielowego, spotyka w trakcie drogi powrotnej dziwnego jegomościa pijącego sake pod jakimś domkiem. Reaguje na jego zaproszenie do wspólnego picia dość niechętnie, ale mimo wszystko się dosiada.

Bla, bla, bla… typ szuka swojej córki… bla, bla, bla… kilka scen dalej dwójka postaci ląduje w tym samym domu… bla, bla, bla… to ojciec Kanny i chce ją zabrać do domu… bla, bla, bla… CHWILA MOMENT!!! Troszeczkę się zagalopowałem, więc pozwólcie, że wyjaśnię.
Na początku serii, gdy poznajemy Kannę, dowiadujemy się, że została ona wygnana za „psikusy”. Nic wielkiego, w końcu to dziecko. Yhmm… smocze dziecko. Okazuje się, że „psikusem”, za który Kanna została wygnana, było zniszczenie smoczej kuli i wchłonięcie całej jej energii. Nadszedł czas odkupienia win i zwrócenia przywłaszczonej mocy. W tym celu dziewczynka ma wrócić do smoczej krainy, stworzyć nową kulę i napełnić ją energią potrzebną na szykującą się wojnę z Frakcją Harmonii. Proste? Wręcz dziecinnie proste.
I tutaj kończę sekcję fabularną. Chcielibyście wiedzieć więcej? Obejrzyjcie film. Czego możecie się spodziewać? O tym będzie później, ale powiem jedno – nie będziecie się tego spodziewać (przynajmniej jeśli nie czytaliście mangi).

Postacie
Jeśli chodzi o postacie to nie mam za wiele do opowiadania. Większość znamy już z serii TV, a nowe istotne twarze można policzyć na palcach jednej ręki. Są to: ojciec Kanny, władca Frakcji Chaosu – Kimun Kamui, tajemniczy czarnoksiężnik i doradca Władcy Chaosu – Azad, władca Frakcji Harmonii – Lumineis. Ale to nie dla nowych postaci warto obejrzeć Kobayashi-san Chi no Maidragon: Samishigariya no Ryuu. Najważniejsza tutaj jest ich przemiana i motywacja. Niestety więcej nie mogę zdradzić, gdyż byłyby to poważne spoilery.

Podsumowanie
Muszę wam przyznać, że po tak słodkiej i niezobowiązującej serii jak Miss Kobayashi’s Dragon Maid nie spodziewałem się takiego filmu. Tytuł już coś mi sugerował, ale wolałem się nad nim nie zastanawiać i dać się pochłonąć historii. Historii o smoczej dziewczynce, która czuła się samotnie, kiedy została wygnana. Historii o szukaniu akceptacji oraz miłości ojca uznającego tylko brutalną siłę. Historii przybranej matki, która jest w stanie poświęcić wszystko i dokonać niemożliwego, byleby ochronić dziewczynkę, z którą po tak długim czasie utworzyła rodzinną więź.
Kobayashi-san Chi no Maidragon: Samishigariya no Ryuu zadaje widzowi i bohaterom dwa bardzo ważne pytania: „Kim dla ciebie jest rodzina?” oraz „Ile jesteś w stanie dla niej poświęcić?” Już wiecie, co by odpowiedziała Kobayashi. A co wy byście odpowiedzieli? Odważnych zapraszam do sekcji komentarzy. Do zobaczenia przy okazji kolejnych tekstów.

Kobayashi-san Chi no Maidragon: Samishigariya no Ryuu na platformach:
