Super no Ura de Yani Suu Futari – zasłużona przerwa

Oglądając pewne serie ma się poczucie, że cię wciągnęły. Czy to fajnymi postaciami, ciekawą fabułą, widowiskowymi scenami akcji, świetną grą aktorską czy jakimkolwiek innym powodem. Chłoniesz odcinek za odcinkiem, a gdy nadciąga koniec… trzeba jakoś brnąć dalej i wybrać kolejne, z dużej listy oczekujących, anime do oglądania. Dziś będzie właśnie o jednym z takich tytułów. Zapraszam na trochę dłuższą polecajkę o YaniSuu.
O anime w zdaniach kilku(nastu)
Fabuła YaniSuu skupia się głównie na Sasakim, typowym pracowniku biurowym w typowej japońskiej firmie. Kto wie, ten wie. A jak ktoś nie wie, to zapraszam do tego artykułu. Przed rzuceniem tego wszystkiego i przy okazji siebie z mostu powstrzymują go dwie rzeczy: przerwy na papieroska i robienie zakupów w pobliskim sklepie. W owym sklepie pracuje urocza kasjerka, Yamada, której uśmiech rozgrzewa serce bohatera i daje mu siły na kolejny dzień pracy w kołchozie.
Któregoś dnia załamany po pracy Sasaki decyduje się na zakupy, by podnieść się na duchu. Niestety jego ulubionej kasjerki nie ma, co dołuje go jeszcze bardziej. Dodatkowo przed sklepem znajduje się znak „zakaz palenia”. Zdruzgotany ciągiem niepowodzeń bohater chce wrócić do domu, gdy słyszy wołanie zza sklepu. Jakaś podejrzana dziewczyna zaprasza go na wspólnego papieroska.

Czemu podejrzana? Osoba ubrana w skórzaną kurtkę, z mnóstwem kolczyków, a do tego zagaduje do kogoś starszego „bez powodu”? Nie no, żartuję. Miała powód – nie wzięła ze sobą zapalniczki. Ale to był tylko pretekst. Tak naprawdę chciała wypytać Sasakiego, co sądzi o Yamadzie i dlaczego tak często się ustawia do jej kasy. Obawiała się, że bohater jest jakimś zboczeńcem, lecz po krótkiej rozmowie się uspokaja. Żegna pracownika biurowego z cichą nadzieją, że jeszcze kiedyś wpadnie do niej na tyły sklepu.
Kolejnego dnia, będąc na zakupach, Sasaki dowiaduje się od Yamady, że dziewczyna, z którą spędził wieczór, nazywa się Tamaya i jest jej koleżanką z pracy. Tiaaa… koleżanka… Jeżeli ktoś zarzuci mi, że to spoiler, to radzę się uspokoić. Dowiadujemy się o tym już w połowie pierwszego odcinka, chyba że ktoś oglądał zwiastun, to nawet wcześniej.
No i w sumie to by było na tyle, jeśli chodzi o fabułę. Sasaki i „nowo poznana koleżanka”, Tamaya, przesiadują sobie za sklepem, palą papierosy i rozmawiają o życiu. Ten z was, kto był kiedyś na jakiejś imprezie i przebywał na „palarni”, to wie, że przy papierosku wchodzą wszelakie tematy – od życia osobistego po geopolitykę krajów Trzeciego Świata (wiem z doświadczenia).

Podsumowanie
YaniSuu ma w sobie to coś. Jeszcze nie wiem co, ale musi mieć, skoro przy takiej „fabule” potrafiło mnie przy sobie zatrzymać, zmuszając mnie przy tym do czekania na kolejne odcinki. Patrząc po ocenach i popularności tego anime na pewno nie jestem jedyny.
Patrząc na tagi i recenzje można zauważyć, że jest tam sporo mówione o romansie. Ja akurat nie patrzę w ten sposób na te anime. Dla mnie to historia dwóch obcych sobie osób, których przeznaczenie zaprowadziło na tył sklepu, by mogli sobie odpocząć od pracy i zwyczajnie porozmawiać. Tylko tyle i aż tyle.
Wybaczcie za tak niezgrabne podsumowanie, ale YaniSuu ma w sobie coś znajomego i tajemniczego jednocześnie. Jeżeli nie oglądaliście, zdecydowanie polecam się z nim zapoznać. Tylko nie palcie podczas seansu, bo paczka papierosów to będzie za mało. Do zobaczenia przy okazji kolejnych tekstów.

Super no Ura de Yani Suu Futari na platformach:
