Zenshuu – chodź, pomaluj mój świat…

Ostatnie kilka miesięcy było dla mnie, jako fana anime, mocną posuchą. Nie mówię tu o wypuszczanych przez ten czas seriach, lecz o ilości czasu poświęconym na ich oglądaniu. Od wydanej około pół roku temu polecajki Amaama to Inazuma obejrzałem kilka serii, niektóre poszły w odstawkę, a reszta nie była na tyle interesująca, bym mógł coś o nich napisać.
Ostatnie dwa anime jednak były na tyle ciekawe, że pora zmieść kurz z klawiatury i rozprostować nieco palce. Zapraszam was zatem na recenzję Zeshuu.
Fabuła
Fabuła Zenshuu skupia się wokół Natsuko Hirose, młodej i bardzo utalentowej animatorce. Zdolnej na tyle, że pomino pracy w studiu animacji, sama animowała większość dzieł i podejmowała jedne z ważniejszych decyzji. Można by ją nazwać złotym dzieckiem animacji. Pasję do tej pracy rozbudził w niej obejrzany za dzieciaka film: Opowieść o Zagładzie. Mimo klapy finansowej i nieprzychylnych opinii, właśnie ten tytuł odmienił jej życie.
Natsuko, zamiast bawić się z koleżankami, wolała poświęcać każdą wolną chwilę na rysowanie. Zdarzało się nawet tak, że prosiła obce osoby o odgrywanie określonych scenek, byle tylko mogła szlifować swój talent. Ostatecznym sprawdzianem była rozmowa kwalifikacyjna do studia animacji Konkon. Oczywiście się dostała i, jak pisałem wyżej, świetnie sobie radziła. Jednakże nie może być cały czas z górki. Dostała od swojej przełożonej ciężkie zadanie – zrobić film o pierwszej miłości. Tylko jak zabrać się za taki temat, skoro nawet się jej nie zasmakowało?
Podczas rozmyślań nad tym arcytrudnym zagadnieniem nasza bohaterka umiera. Bento, którym się zajadała podczas (nie wiadomo którego) seansu Opowieści o Zagładzie, okazało się przeterminowane. Natsuko zostaje przeniesiona do świata filmu, który zna na wylot. Dostaje przy tym moc wpływania na rzeczywistość dzięki przenośnemu stanowisku animatora. Z taką mocą oraz wiedzą nic tylko pomóc bohaterom Opowieści odmienić los tego świata i poprowadzić go w stronę „i żyli długo i szczęśliwie”. No właśnie… i tu nasuwa się pytanie: Czy można zmienić zakończenie zamkniętej już historii?

Postacie
W Zenshuu mamy do czynienia z losami piątki bohaterów. Najważniejsza oczywiście jest Natsuko, złote dziecko animacji. Poza nią mamy pozostałych z Dziewięciu Żołnierzy – bohaterów walczących z Nicością – siłą zdolną unicestwić cały świat. Wśród nich mamy: żyjącego od najmłodszych lat z piętnem bohatera Luke’a Bravehearta, władającego magią jednorożca Unio, elfią łuczniczkę Memmeln oraz robota-zwiadowcę QJ’a. Potrafią być trochę stereotypowi, ale niech was to nie zwiedzie podczas oglądania. Niestety więcej nie powiem ze względu na spoilery.

Oprawa audiowizualna
Kwestii audiowizualnych zazwyczaj nie poruszam w swoich artykułach, ale tutaj muszę (wyjaśni się to później).
Za animację odpowiada studio MAPPA, znane wielu osobom z wyśmienitej wręcz dbałości o wizualia. Ja również, poza Kakegurui z jego przesadzoną mimiką i (tu kontrowersyjna opinia) Chainsaw Man: Reze-hen, nie mam nic temu studiu do zarzucenia. Wszystko wygląda po prostu świetnie. Na duży plus zaliczam dodatkowo zabieg z rysunkami Natsuko: są one w formie szkiców, co dodaje im klimatu.
Odnośnie kwestii słuchanych mam podobne zdanie: aktorzy głosowi i muzyka zostały dobrane bardzo dobrze. Niestety opening i ending jakoś mi nie przypadły do gustu.

Podsumowanie
Zenshuu to… no właśnie… co?
Przeglądając podstronę o Zenshuu na AniList, tytuł jednej z recenzji zwrócił moją uwagę: List miłosny do anime i animacji. Patrząc na to z tej strony, muszę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie innego studia, które miałoby się tego podjąć. Do tego mamy dołożone nawiązania do innych znanych dzieł i gatunków, których nie wymienię, by pobudzić waszą ciekawość. No nic innego jak laurka dla fanów japońskiej animacji.
Jednak ja podczas oglądania byłem skupiony na drugiej stronie – na fabule i postaciach. Oglądanie, jak pomysły Natsuko zmieniają rzeczywistość, a przy tym ją oraz inne postacie było bardzo przyjemne. Świat Opowieści o Zagładzie, filmu, który traumatyzował ludzi, nabierał kolorytu i dodatkowej głębi, która nie mogła być ukazana w oryginalnym produkcie. Chciałbym opowiedzieć więcej, ale wolę zostawić to jako zagadkę, którą sami będziecie odkrywać podczas oglądania.

To by było na tyle. Fajnie napisać coś dłuższego i pozytywnego o jakimś anime. Sam się zaskoczyłem, że coś mnie wciągnie na tyle, by obejrzeć 12 odcinków bez przerwy i jeszcze o tym napisać. Zdecydowanie polecam obejrzeć i do zobaczenia przy okazji następnej recenzji.
PS. Mam nadzieję, że lubicie wampiry. 😉
Zenshuu na platformach:
