Watashi wo Tabetai, Hitodenashi — smakowite licealistki

Słysząc po raz pierwszy o Watashi wo Tabetai, Hitodenashi nie oczekiwałem zbyt wiele. Ot kolejne niespecjalnie ciekawe urban fantasy lub romans z tandetnym CGI. Postanowiłem nie poświęcać mu uwagi, skupiając się zamiast tego na ponownym obejrzeniu Dungeon Meshi oraz innych zacnych pozycji fantasy. Jednakże pewnego razu coś uległo zmianie.
Na YouTubie wśród wszelakiego gówna proponowanego przez algorytm był short z jakiegoś anime ukazujący wspaniale wyglądającego potwora bez żadnego CGI. Jak się okazało, był to urywek jednego z odcinków Watashi wo Tabetai, Hitodenashi. Parę dni później postanowiłem dać szanse temu anime, oglądając je, jak należy: na jednym posiedzeniu. Jeżeli ciekawi was, czy anime mi się spodobało, to zapraszam do krótkiej recenzji tego dość ciekawego i zaskakującego tytułu.
Fabuła
Watashi wo Tabetai, Hitodenashi skupia się na pogrążonej w depresji licealistce rozmyślającej nad skończeniem własnego życia w sposób niebędący samobójstwem. Żyje ona dość spokojnie, mając jedną bliską przyjaciółkę oraz wiecznie nieobecną ciotkę. Pewnego razu zostaje jednak zaatakowana przez morskiego yokai i nieomal traci życie, lecz niespodziewanie ratuje ją piękna dziewczyna.
Wbrew utartym schematom nie jest ona łowczynią yokai czy jakimś bóstwem albo egzorcystą, lecz syreną. Dziewczyna bezlitośnie morduje yokai w fontannie krwi i flaków, a następnie ogłasza, że chce pożreć protagonistkę, ale wpierw ta musi poprawić jakość swojego mięsa poprzez prowadzenie szczęśliwego życia. O ile nasza protagonistka jest w szoku i wieloletniej depresji, to postanawia stać się szczęśliwa, aby móc zostać jak najszybciej pożartą. W ten sposób rozpoczyna się długa znajomość dwóch nietypowych dziewcząt.
Obie mają własne sekrety i marzenia, które spełnić może tylko ta druga. Pytanie brzmi, czy taki układ ma szansę powodzenia i uszczęśliwienia obojga partnerów? Jako że jest to tylko jeden sezon adaptacji wychodzącej mangi, odpowiedzi na ten moment nie poznamy. Jednakże przez trzynaście odcinków możemy już bardzo dobrze zrozumieć charaktery obu dziewcząt oraz problemy, z jakimi spotyka się ten nietypowy kontrakt.

Postacie
Protagonistką Watashi wo Tabetai, Hitodenashi jest urocza Hinako: dziewczyna głęboko straumatyzowana przez tragiczne wydarzenia z przeszłości i o licznych bliznach, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Stara się wieść dalej życie w towarzystwie swojej najlepszej przyjaciółki Miko, będącej pod wieloma względami przeciwieństwem Hinako. Pierwsza jest raczej ospała i przypomina kapibarę, gdy druga jest pełnym energii szczeniakiem, którego wszędzie musi być pełno i każdy ją zna.
Pewnego razu Hinako spotyka tajemniczą i piękną Shiori, przywodzącą jej na myśl ocean. Jak się okazuje, jest ona ludożerczym yokai: syreną. Shiori przyjęła ludzki wygląd i porusza się na lądzie, pragnąc zabić i zjeść Hinako. Powodem jest nietypowy zapach dziewczyny, wzbudzający apetyt w każdym yokai. Z tego też względu Hinako jest atakowana przez różne parszywe stwory, a Shiori musi je zabijać, czekając, aż mięso Hinako będzie najsmaczniejsze.
Zarówno Shiori, jak i Hinako są bardzo ciekawymi, pełnymi głębi, postaciami. Jedna pragnie skończyć swoje kilkunastoletnie życie, gdy druga morduje innych, sama będąc niemalże nieśmiertelna. Shiori nie kryje się ze swoim celem, trzymając się blisko Hinako i starając się za wszelką cenę poprawić jej życie.
Działania Shiori są często niezwykle urocze, ale jednocześnie łatwo zauważyć, że jest bardzo władczą i bezpośrednią osobą, nie rozumiejącą, jak działają ludzkie emocje. Powoduje to powstanie bardzo ciekawej dynamiki między dwiema dziewczynami oraz interesującej fabuły pełnej różnorodnych wątków pobocznych. Osobiście bardzo polubiłem wszystkie trzy bohaterki i mało kiedy na nie narzekałem.

Oprawa audiowizualna
Watashi wo Tabetai, Hitodenashi ma wiele zalet, a jedną z nich jest oprawa wizualna. Anime jest zwyczajnie piękne, wykonane z dbałością o rozmaite szczegóły. Nie uświadczyłem w odcinkach paskudnego CGI, jakie bywa wszechobecne w niektórych produkcjach z gatunków fantasy i isekai. Każdy yokai pojawiający się w serii, a jest ich wiele, prezentuje się równie dobrze co w tytułach wysokiej klasy. Fakt, nie jest to poziom Frieren, Mushoku Tensei czy wspomnianego Dungeon Meshi, ale dalej są przepięknie wykonane i bardzo realistyczne.
Podobnie wygląda kwestia udźwiękowienia. Watashi wo Tabetai, Hitodenashi pełne jest miłych dla ucha utworów muzycznych z naciskiem na opening i ending. Głosy postaci są dobrane świetnie i o ile początkowo głos Hinako bardzo mnie zaskoczył, to ostatecznie byłem szczęśliwy z takiego wyboru. W przypadku Shiori i Miko ich aktorki głosowe odpowiadały mi od początku i wykonywały świetną robotę.

Podsumowanie
Watashi wo Tabetai, Hitodenashi było dla mnie wielkim zaskoczeniem, nie tylko z powodu ciekawej fabuły i motywu, bardzo sympatycznych bohaterek oraz twistów fabularnych, ale przede wszystkim z jakości wykonania. Oczekiwałem, że będzie to średnie shoujo-ai z jakimiś potworkami CGI, a dostałem wybitne dzieło sztuki. Nie oznacza to jednak, że anime wzbudziło we mnie sam zachwyt.
Jako że oglądałem je na jednym posiedzeniu, to momentami odczuwałem nudę i czasem zdawało mi się, że niektórym wątkom brakowało dostatecznego impaktu lub były wykonane w sposób, jaki zwyczajnie nie podszedł mi do gustu. O ile lubię anime shoujo-ai, to romanse i komedie nie należą do moich ulubionych gatunków i niektóre aspekty tej historii mogły mi się z tego powodu nie podobać tak, jak innym. Dodam też, że problemem nie było oglądanie na jednym posiedzeniu raptem trzynastu odcinków.
Nie, to nie był powód nudy. Często na w dzień oglądam anime liczące po dwadzieścia sześć odcinków (Frieren czy Dungeon Meshi), a i robiłem seanse z tasiemców po trzydzieści odcinków dziennie. Często nie odczuwałem wtedy ani odrobiny nudy, gdy inne pozycje mające nawet dziesięć odcinków potrafiły przynudzać. Nie jest to więc wina tego, że oglądam za dużo w zbyt krótkim odstępie czasie.
Ostatecznie mocno wahałem się nad oceną Watashi wo Tabetai, Hitodenashi, ale zdecydowałem się na mocne 7/10. Wspomniana nuda uniemożliwiła mi podciągnięcie oceny do ósemki, choć z pewnością jestem zadowolony z seansu i będę czekać na kolejne sezony, by poznać resztę tej historii.
Komu mógłbym polecić Watashi wo Tabetai, Hitodenashi? Niemal każdemu. Anime jest bardzo porządnie wykonane i ma interesująca historię oraz fajne bohaterki, więc wszystko zależy od tego, co ty, jako widz, lubisz oglądać. Jeśli jesteś fanem romansów lub shoujo-ai, to jest to pozycja obowiązkowa. Jeżeli preferujesz anime akcji, to możesz czuć niedosyt lub zawód. Nie uważam jednak, by była to pozycja dla młodszych widzów, a raczej dla osób od przynajmniej piętnastego roku życia wzwyż z powodu dużej ilości krwi, mrocznej tematyki (w tym samobójstw) oraz często obecnej na ekranie śmierci.
Polecam moje inne recenzje, przykładowo Hikikomari Kyuuketsuki no Monmon lub Kobayashi-san Chi no Maid Dragon.
