Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru – tytuł nie do opisania

Shijou Saikyou no Daimaou

Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru jest jednym z tytułów emitowanych na wiosnę 2022 roku. Anime to powierzchownie może być ocenione jako tylko jedno z wielu anime fantasy, jakie widzimy w ostatnich latach. Pozory bywają jednak mylne. Tak jest w przypadku Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru, którego w żadnym wypadku nie można z góry osądzić. Jest to spowodowane jednym bardzo ważnym faktem. 

Nie ważne jak oceniłoby się to anime przed obejrzeniem pierwszego odcinka, czy nawet po nim, to ocena taka byłaby najprawdopodobniej błędna. Dotyczy to zarówno oceniania Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru jako tytuł dobry, średni, jak i zły. 

Powód jest prosty. Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru to tytuł znacznie gorszy, niż można oczekiwać, a jednocześnie nie tak tragiczny, jak serie pokroju Ex Arms.

Fabuła

Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru opowiada historię mężczyzny znanego jako Władca Demonów, który postanowił skończyć swoje życie i się odrodzić. Nie dostajemy co prawda żadnych informacji, jak doszło do odrodzenia, bo w jednym momencie on o tym myśli, a w następnym minęło już kilka lat od reinkarnacji. 

Nie jest błędem powiedzieć, że pod wieloma względami ten fragment fabuły jest bardzo podobny do Maou Gakuin no Futekigousha: Shijou Saikyou no Maou no Shiso, Tensei shite Shison-tachi no Gakkou e Kayou. W obu przypadkach mamy do czynienia z wszechpotężnym Władcą Demonów mogącym zabijać bogów i będącym najpotężniejszym na świecie, który zdecydował się oddać swoje życie i odrodził się tysiące lat później.

Tu pojawiają się jednak różnice, zarówno w celach głównych bohaterów jak i jakości. O ile główny bohater Maou Gakuin no Futekigousha: Shijou Saikyou no Maou no Shiso, Tensei shite Shison-tachi no Gakkou e Kayou powraca „jawnie” i planuje znowu zostać władcą, to protagonista Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru odrodził się w celu zdobycia przyjaciół i nie chce, by ktokolwiek dowiedział się kim był w poprzednim życiu, lecz w porównaniu do Anosa z wymienionego wcześniej tytułu niezbyt mu to wychodzi. 

Podobieństwa na tym się nie kończą. Obaj Władcy Demonów mierzą się z potężnymi przeciwnikami, przeszłością oraz posiadają dwie dziewczyny, które nieustannie się wokół nich kręcą. Niestety, o ile fabuła Maou Gakuin no Futekigousha: Shijou Saikyou no Maou no Shiso, Tensei shite Shison-tachi no Gakkou e Kayou zdawało się mieć w miarę dobrą, lecz jakby przyśpieszoną i zbitą fabułę, to w Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru mamy do czynienia z bardziej oddzielonymi od siebie wątkami fabularnymi o znacznie niższym poziomie.

Shijou Saikyou no Daimaou

Postacie

Głównym bohaterem Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru jest Władca Demonów Varvatos, który odrodził się po trzech tysiącach lat jako Ard Meteor, syn dwójki niesamowicie potężnych magów. Pragnie żyć jako przeciętna osoba i znaleźć przyjaciół, ale jego sposób mówienia i zachowanie sprawia, że jest strasznym creepem i stalkerem. Z powodu wytrwałego śledzenia i prześladowania kilkuletniej elfki zdobywa wreszcie „przyjaciela”, chociaż jest jedyną osobą, która tak uważa.

Jego nowa „przyjaciółka” jest uzdolnioną elfią czarodziejką o imieniu Ireena. Posiada cechy wyjątkowo irytującej bohaterki: strasznie się klei i ma duże wyobrażenie o protagoniście, a także jest tsundere. Związane jest z nią jeszcze kilka schematów, o których jednak nie będę tu wspominał.

Drugą bohaterką jest sukkub Ginny, która jest przez wiele osób uważaną za najbardziej irytującą postać w anime. Jest ona początkowo bardzo cichą i zamkniętą dziewczyną, lecz szybko zamienia w pewną siebie i uwodzicielską dziewczynę, która pragnie stworzyć harem dla Arda. Prócz trzech wymienionych osób przewija się jeszcze kilka osób, lecz nie są one warte wspominania.

Shijou Saikyou no Daimaou

Oprawa audiowizualna

Oprawa audiowizualna jest na podobnym poziomie co fabuła i postacie; jest mierna. Anime często wykorzystuje toporne CGI, które wyjątkowo mnie razi. Ten fakt powodował, że oprawa wizualna Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru mi się nie podobała. Sytuacji nie poprawiał średni wygląd postaci, które nie wydawały się w żaden sposób oryginalne i zapadające w pamięć.

Podobnie wygląda kwestia oprawy dźwiękowej. O ile muzyka nie była najgorsza, to momentami zdawała się średnio pasować do anime. Opening i ending były na zadowalającym poziomie, lecz nie zachęcają do ponownego oglądania. Najgorzej ma się jednak kwestia aktorów głosowych. Moim zdaniem byli oni czasem źle dobrani. Dotyczy to szczególnie głównych bohaterek.

Protagonista brzmiał często sztucznie i jego sposób mówienia strasznie mnie irytował. Występował ten problem chociażby, gdy wyjawiał imię Ireeny, co momentami zdawało się dość piszczące i nieprzyjemne w odbiorze. A skoro mowa o czymś piszczącym i nieprzyjemnym, to większość dialogów Ginny taka była. Nie wiem dlaczego, ale dialogi pomiędzy Ardem a Ginny bywały czasem nieznośne i musiałem ściszać głośniki, by głosy były mniej piszczące.

Shijou Saikyou no Daimaou

Podsumowanie

Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru to generyczne i słabe anime, które wielu może odebrać jako kopia Maou Gakuin no Futekigousha: Shijou Saikyou no Maou no Shiso, Tensei shite Shison-tachi no Gakkou e Kayou, które było lepsze od tego tytułu. Właściwie wszystko w tym anime prezentuje się średnio lub słabo. Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru nie jest jednak tytułem bardzo złym. Jako iż widziałem mnóstwo tytułów, to znam wiele gorszych serii, lecz nie zmienia to faktu, że Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru  jest po prostu złym tytułem.

Osobiście oceniłem to anime jako tytuł 4/10 i muszę przyznać, że początkowo miałem wysokie oczekiwania do tego tytułu, gdyż mimo charakteru Arda podobał mi się pierwszy odcinek, lecz wraz z każdym kolejnym odcinkiem było coraz gorzej. Możliwe, że niektórym osobom spodobałoby się to anime, lecz raczej stanowcza większość może być lekko zawiedziona.

Polecam moje inne recenzje, przykładowo Spy x Family czy Yuusha Yamamasu!.

TheMrEmperror

Naczelny recenzent Strefy mający na koncie tysiące tytułów.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments